ART-GIMNASTICS.RU
ART-GIMNASTICS.RU КТПП
МОУДОД КСДЮСШОР "Зоркий" Отделение Художественной гимнастики. Школа Н.С. Очкал
Московская обл., г. Красногорск, Ильинское шоссе, д. 6
jacko
  • Рейтинг: 0
  • Последний визит: 7 месяцев назад
  • Регистрация: 7 месяцев назад

Анкета

Город:
Краков (обс. Форт Скала)

Стена пользователя

Загрузка...
7 месяцев назад
#
To robienie czegoś dla innych. W naszym przypadku najlepiej sprawdza się praca na rzecz innych uzależnionych od alkoholu. Mamy w tym obszarze doświadczenie i swój przykład: taka byłam, taka jestem, tak sobie poradziłam i tak sobie radzę dalej.

Dość problematyczna wydaje się ta kwestia absolutu, o którym mówisz. A co jeśli ktoś jest niewierzący?

Tak, to jest najbardziej… powiedzmy… kontrowersyjna kwestia, przez którą często nazywani jesteśmy sektą czy przybudówką Kościoła. I mnie to w ogóle nie dziwi.

A jak ty na to odpowiadasz?

Wiesz, członkowie AA mają dużo wolności. Gdy mówimy o Bogu, zawsze dopowiadamy: «jakkolwiek go pojmujemy». To oznacza każdą siłę większą niż ty sama, którą jesteś w stanie przyjąć, którą sobie wymyślisz, która będzie dla ciebie działać. I to powoduje, że to jest rozwiązanie dla wszystkich. Alkoholikom brakuje takiej właśnie siły, a nie religii.

Ja sama siebie za kołnierz z dołu nie wyciągnę. Nie ma takiej możliwości. Dlatego potrzebuję odniesienia do czegoś większego. To może być grupa AA, mój sponsor, to może być terapeuta, bo nie wszyscy muszą być we Wspólnocie.

A kim jest sponsor, o którym mówisz?

To nie jest ktoś od kasy. To po prostu alkoholik, który sam wytrzeźwiał, zrobił Program i potrafi przeprowadzić przez niego inną osobę. Ja miałam niezwykłe szczęście trafić na naprawdę sensownego sponsora.

Praca, którą pod jego okiem wykonałam, kompletnie zmieniła moje życie. Dziś porównuję sponsora do przewodnika na szlaku turystycznym. Zna szlak, zna pułapki na drodze, wie, jak je ominąć, jaki ekwipunek jest potrzebny i ile czasu zajmie wyprawa.

Ty też jesteś taką sponsorką.

Tak. Kiedyś nie miałam pojęcia, że będę umiała się cieszyć z cudzego szczęścia. W czasach, kiedy mnie było źle, gdy spotykałam kogoś szczęśliwego, patrzyłam na niego jak na złodzieja.

Wydawało mi się, że na świecie jest skończona ilość powodzenia i dobrostanu. Jeżeli ktoś odnosił sukces, dla mnie zostawało go mniej. Dziś wierzę, że dobrostan nie tylko jest nieograniczony, ale jeszcze można się nim dzielić i on przyrasta.

Pomagasz innym alkoholiczkom uporządkować życie. A jak z tym jest u ciebie? Mówiłaś o rozmowie z dzieckiem, które skrzywdziłaś. Przeprowadziłaś ją?

Tak. Już nie było takim dzieckiem, tylko młodym dorosłym.

Jak przebiega taka rozmowa?

Mogę ci powiedzieć, jak przebiegła u mnie. Moje dziecko latami twierdziło, że nie pamięta mnie pijanej i w ogóle nie chce o tym rozmawiać. Ja powiem tak: nie jest możliwe, żeby nie pamiętało.

Czasem słyszę od innych dziewczyn na mityngach: «Piłam tylko, kiedy dziecko spało» albo «Nie piłam nigdy przy dziecku». To bez znaczenia, bo nawet małe dzieci wyczuwają, że coś jest nie tak. To samooszukiwanie się.

Ja imprezowałam dużo, nie raz zabierałam ze sobą dziecko i byłam dla niego nieprzyjemna, ono było świadkiem niefajnych rzeczy… Widziało dużo — tak samo, jak ja widziałam to, co robili moi rodzice — ale jako dziecko w ogóle nie chciało o tym rozmawiać.
A kiedy było już tym młodym dorosłym?
https://udraznianie.ovh
Też nie było szału. Ale udało nam się porozmawiać. I w trakcie tej rozmowy dotarło do mnie, co było być może największą krzywdą, i wbrew pozorom nie z czasów, gdy piłam.

Najgorsze było to, że nie zapewniłam mojemu dziecku poczucia bezpieczeństwa. Nigdy nie miało pewności, w jakim będę nastroju, tak byłam labilna. Albo euforyczna i pełna pomysłów, jak urozmaicić mu życie, albo obrażona, że nie chce z tych ofert korzystać, wściekła na życie czy kompletnie zdołowana.

Zdanie sobie z tego sprawy było porażające. A gdy o tym mówiłam, przestało powtarzać: «Dobra, mama, skończ już». Po prostu przytaknęło: «Tak właśnie było».

Nie ma większej presji w naszym społeczeństwie, niż być dobrą matką. Nie podołać tej presji rodzi przeogromne napięcie, poczucie winy i wstydu.

Często stykam się z pytaniem: «Jak zmusić alkoholika do tego, aby przestał pić?».

Po pierwsze, chyba nie ma szansy, żeby zmusić, ale… można pozwolić mu ponosić konsekwencje, nie przymykać oczu na błędy. Dla matki-alkoholiczki taką konsekwencją może być strata dziecka.
Kiedyś sądziłam, że odebranie kobiecie dziecka zmotywuje ją tak, że przestanie pić. Już tak nie myślę. Owszem, część kobiet, która tego doświadczy, zawalczy, przestanie pić. Ale druga część powie, że musi walczyć o dziecko, ale nie będzie w stanie przestać pić. Odebranie dziecka stanie się za to kolejnym pretekstem do picia.
Загрузка...
7 месяцев назад
#
Nie przyszło! To był dla mnie dramat. Przecież ja miałam być kimś! A tu nagle się okazuje, że nie, Kasiu, nie będziesz kimś, bo jesteś nikim, to prawda, co o sobie myślisz.

I nie chodzi o to, że alkohol był mi jakoś dramatycznie potrzebny – prawdę mówiąc, byłam kompletnie nieświadoma tego, co alkohol dla mnie robi. Ja, jak zapewne większość alkoholików, nie byłam sobie w stanie wyobrazić świata bez alkoholu.

Przecież wszyscy piją! To znaczy, wszyscy ciekawi, warci zachodu. Nie piją nudni, ale kto by chciał się z takimi zadawać? Chyba z tego wynikała moja rozpacz – że wraz z diagnozą zatrzasnęły się przede mną drzwi do lepszego świata.

Wróciłam do tego psychologa jeszcze kilka razy, ale nic mi to nie dawało i wreszcie zapytałam, czy gdzieś jeszcze mogę szukać pomocy. Poszłam do państwowego ośrodka terapeutycznego dla uzależnionych. Wtedy było tak, że aby dostać się na terapię, trzeba było pójść na kilka mityngów AA. Gdyby nie to, pewnie bym tam sama nie trafiła.

Pamiętasz swój pierwszy mityng?

Pamiętam maskowane przerażenie i to, jak bardzo nie chciałam tam być. Pamiętaj, kim byłam: dziewczyną po fajnych studiach, w fajnych ciuchach, w ogóle fajną, z papierosem i dopiero co odstawioną lampką brandy, ale jazz cały czas się snuł! (śmiech)czyszczenie kanalizacji
I oto ja, ta superdziewczyna, przychodzę do salki, w której siedzą starsi panowie we wzorzystych swetrach pijący kawę plujkę. Co ja tu robię?!

Ale tam była taka atmosfera, że pierwszy raz w życiu poczułam, że znalazłam się w miejscu, z którego nikt mnie nie wyprosi. A znałam to uczucie niepewności, lęku, bo zdarzało mi się być wypraszaną.

Co na tym mityngu usłyszałaś?
Opowieści ludzi, których nie znałam, a którzy mówili o doświadczeniach bardzo podobnych do moich. Nawet tacy panowie, których przeżycia siłą rzeczy różniły się od moich — bo nigdy nie wylądowałam w izbie wytrzeźwień, nie byłam na komisariacie, w więzieniu, nie piłam denaturatu — mówili o stanach emocjonalnych, które i mi się przydarzały.
W końcu mogłam pomyśleć: «Aha, nie jestem jedyna. Jednak nie jestem kosmitką». Dalej oni opowiadali, że poradzili sobie z tymi rzeczami, o których ja myślałam jak o dożywotnim wyroku. Czyli i dla mnie była nadzieja, może i mi się uda.
Co dają Anonimowi Alkoholicy? https://przepychanie.com.pl
Nie bez powodu AA nazywa się, może dość pompatycznie, wspólnotą. A siłą wspólnoty jest to, że stajesz się częścią czegoś większego niż ty sama, jesteś dla kogoś ważna. I że w tej nienormalności masz wsparcie, możesz do kogoś zadzwonić, spotkać się.

I chyba te rozmowy są najważniejsze, bo alkoholizm to choroba samotności i oddzielenia. Alkoholik jest jak za szybą. Na spotkaniach AA często można usłyszeć zdanie: «Od samego dzieciństwa czułem się jakiś inny» albo «Nawet w towarzystwie byłam samotna». To nasz refren.
Alkohol to plaster na tę lukę?
O tak! Przy czym często ludzie mogą nie sprawiać wrażenia samotnych. Ja po alkoholu byłam duszą towarzystwa, kiedy wchodziłam do knajpy, zamieniałam się w carycę lokalu. Taka gra, bo faktycznie, żeby nie bać się wejść do knajpy, musiałam się wcześniej napić. To jest dopiero szaleństwo!
I to kolejna nieodłączna część choroby, do której chory często się nie przyznaje nawet przed sobą. Ja się na pewno do tego nie przyznawałam, gardziłam tchórzostwem. Jak więc mogłam przyznać, że się boję?

Im dłużej byłam w AA, tym lepiej rozumiałam, że wiele moich stanów było po prostu częścią choroby alkoholowej. W końcu dowiedziałam się czegoś, czego w ogóle nie pamiętałam z terapii, mianowicie że problemem alkoholika nie jest alkohol.
I to było objawienie. Bo tyle lat przeżyłam w poczuciu frustracji, że cholera, przecież już złożyłam w ofierze tę substancję, przecież tak się staram, a dalej nie jest OK. Jak to możliwe?!
Загрузка...
7 месяцев назад
#
Ja jako najstarsza córka byłam dzieckiem-bohaterem. Ojciec całe życie próbował ogarnąć swoje picie, matka próbowała ogarnąć ojca, ja próbowałam ogarnąć całą resztę.

To chyba wręcz podręcznikowa historia z dziećmi alkoholików.

Kiedyś usłyszałam, dlaczego dzieci alkoholików same zaczynają pić i się uzależniają. Bo kiedy jesteś na bani, nie musisz wypełniać obowiązków i się spinać.
Kiedy ty zaczęłaś pić?
Miałam 13 albo 14 lat. Najpierw były pojedyncze razy z koleżankami albo kolegami po szkole. Już te pierwsze kontakty z alkoholem były dziwne, związane z jakimś występkiem. A częściej zaczęłam pić pod koniec liceum i na studiach. Z towarzystwem mojego męża, sporo starszym ode mnie — tak jak i on.
Według badań – które śledziłam, bo mnie ta tematyka jakoś dziwnie interesowała, co samo w sobie było sygnałem, że w tym obszarze życia jest coś nie tak — na studiach, w tym wczesnym dorosłym życiu, pije się najwięcej. udrażnianie ciśnieniowe rur
Tylko taki styl średnio do mnie przystawał. Zawsze byłam wzorową uczennicą. Wiadomo, dziecko-bohater. Gdy urodziłam w wieku 18 lat, postanowiłam, że będę też wzorową matką. I na początku się udawało, ale potem było już za trudno.

Przeskoczyłaś z rzeczywistości, w której wydawało ci się, że musisz ogarniać — jako dziecko nie miałaś takiego obowiązku — do rzeczywistości, w której faktycznie musiałaś ogarniać, bo sama miałaś dziecko.
https://udraznianie.waw.pl/wuko
To nie do końca prawda, że jako dziecko nie musiałam ogarniać.
Dostałam konkretne wytyczne od mamy, co w zasadzie się odbyło jakoś tak po cichu, nie wprost, jak to w rodzinach alkoholowych: obudzić siostry, ubrać, zaprowadzić do żłobka i przedszkola, posprzątać, ugotować obiad, pozmywać, odebrać dziewczynki, nakarmić, a potem odrobić lekcje i mieć same piątki, by nie sprawiać kłopotu.
Ta ostatnia to już moja wewnętrzna wytyczna. Ale trudno mieć same piątki, jak w domu są awantury.
Potem miałam nagle swoje dziecko i swój dom. Oczywiście to nie tak, że rzuciłam dziecko i poszłam w długą. Lawirowałam między poczuciem odpowiedzialności a potrzebą złapania oddechu.
Загрузка...